niedziela, 7 lutego 2016

`Rozdział 3

- Muszę to jakoś zatuszować. - powiedziałam przez łzy na widok siniaków na szyi i twarzy oraz opuchlizny na policzku. Dotknęłam je lekko opuszkami palców. Tylko się nie rozpłacz. Tylko się nie rozpłacz. Zacisnęłam mocno powieki, aby trochę się uspokoić, lecz to niewiele dało. Kilka słonych kropel wydostało się z moich oczu, lecz szybko je wytarłam.
- Pomogę ci, dobrze? - zapytała cichym i zmartwionym głosem. W nocy wszystko jej opowiedziałam. Kiwnęłam potwierdzająco głową. Nie zamierzałam dzisiaj jechać do domu i byłam wdzięczna, że w szkole mam potrzebne na dziś książki. Przetarłam twarz dłońmi, przez co się skrzywiłam. Siniak po okiem i rozcięcie na policzku dawało się we znaki. - Dam ci jakieś rzeczy.
- Dobrze. Kocham cię bardzo, wiesz o tym ? - przytuliłam ją mocno do siebie, a ta tylko cicho zachichotała.
- Ja ciebie też. - uśmiechnęła się. Weszła do garderoby i przeglądała swoje rzeczy. - Co powiesz na czerwoną koszulkę, czarny sweterek i do tego czarne spodnie z wysokim stanem ? - zapytała.
- Okej. - mruknęłam, a ona podała mi rzeczy. Kiwnęłam w stronę łazienki na znak, że idę się ubrać. Weszłam do pomieszczenia i zamknęłam drzwi. Rozebrałam się z wczorajszych rzeczy i weszłam pod prysznic. Po ciele spływały mi kropelki prawie gorącej wody, dając ukojenie. Moje mięśnie powoli się rozluźniały. Relaks czyli wszystko czego mi potrzeba w tej chwili. Starałam się nie myśleć o wczorajszej sytuacji i choć było to trudne, to dawałam jakoś radę. Umyłam się czekoladowym żelem i spłukałam. Wytarłam się porządnie białym, puchatym ręcznikiem. Szukałam wzrokiem czystych majtek, które dała mi Bell. Na widok czerwonych stringów wywróciłam oczami. Robiła wszystko, abym pokazywała jak najwięcej ciała. Nie chciałam ubierać wczorajszej bielizny, więc założyłam posłusznie wszystko co mi pożyczyła. Specjalnie nie patrzyłam w lustro, bo wiedziałam jakie będą tego skutki. Umyłam szybciutko zęby i twarz. Wyszłam z łazienki i spojrzałam na przyjaciółkę. Miała na sobie niebieską sukienkę i czarny sweterek. Muszę przyznać, że do twarzy jej w tych kolorach. Może to dzięki niebieskim oczom i czarnym włosom.
- Siadaj. - wskazała ręką krzesło od toaletki. - Uczeszę cię i pomaluję. - Wykonałam jej polecenie i zamknęłam oczy. Czułam jak nakłada mi na buzię i szyję krem, a potem resztę kosmetyków. Pędzle lekko mnie łaskotały, co było delikatne i miłe. Na powieki nałożyła mi prawdopodobnie eyeliner. - Rzęsy musisz sobie sama pomalować, ponieważ nie chcę ci wydłubać oka. - powiedziała pół żartem, pół serio.
- Dziękuję. - posłałam jej lekki uśmiech, który odwzajemniła. Zrobiłam to o co mnie prosiła, a na wykończenie musnęła mi usta czerwoną szminką. Na szczęście nie było widać żadnych siniaków.. Odetchnęłam głęboko z ulgą. Popatrzyłam na swoje oczy. Już zawsze będą takie smutne, brak im iskierek, które kiedyś były bardzo widoczne. Zresztą przez ostatnie lata cała straciłam blask. Nie byłam już taka wesoła.. Byłam bardziej wrakiem człowieka. Nie uśmiechałam się już tyle. Zmieniłam się po prostu na gorsze i wiadomo czyja to wina. Moja i ojca. Czym sobie na to zasłużyłam? Nie znam żadnego powodu.
- Jeszcze wyprostuję ci włosy i dam ci spokój. - Siedzenie w jednym miejscu bez możliwości ruchu było dość męczące.
- Czy ty chcesz mi spalić ucho ?! - krzyknęłam, gdy prostownica prawie zetknęła się z tą częścią ciała.
- Przepraszam. - zachichotała. Po kolejnych  15 minutach byłam gotowa.
- Okej, to ty się ogarnij, a ja zrobię śniadanie. - powiedziałam i zeszłam do kuchni, aby zrobić coś do jedzenia. Wiedziałam, że lubi czekoladowe omlety z bananem, więc ubiłam 4 jajka, dodałam 2 łyżki mąki, 2 łyżeczki cukru waniliowego, 4 łyżki kakaa i dwa jogurty bananowe*. Wszystko razem zmiksowałam i wylałam około połowę na jednego omleta. Przewróciłam go na drugą stronę i gdy już się ładnie upiekł to przełożyłam na talerz. Zrobiłam to samo z drugim i pokroiłam dwa banany w plasterki. Ułożyłam je na przygotowanym posiłku i całość zaniosłam na stół. Wyciągnęłam sztućce i ułożyłam je obok talerzy. Nalałam do dwóch szklanek soku pomarańczowego i usiadłam na jednym z krzeseł. Czekałam na Bellę, która po pięciu minutach zeszła po schodach. Na powiekach miała niebieski i czarny cień, eyeliner oraz ślicznie pomalowane rzęsy. Swoje duże i pełne usta podkreśliła bordową szminką
- Zrobiłaś moje ulubione śniadanie! - niemalże krzyknęła uradowana.
- Niestety tylko tak mogłam ci się odwdzięczyć. Smacznego. - powiedziałam i zajęłyśmy się jedzeniem.
- Mamy jeszcze 15 minut. - mruknęła po skończeniu posiłku. Założyłam moje trampki, a towarzyszka szpilki. Wyszłyśmy z domu i usiadłyśmy w aucie. Słuchałyśmy radia i śpiewałyśmy, a w sumie darłyśmy się na całe gardo. Gdy byłyśmy już na miejscu, to wzięła mnie pod rękę.
- Z tego co widzę, to wiele osób, a raczej chłopców zwraca na ciebie uwagę. - pisnęła i przygryzła wargę, a ja jak zwykle wywróciłam oczami. Weszłyśmy do szkoły, a wzrok wszystkich zawisł na nas. Wszystko przez popularność Johnson. Otworzyłyśmy nasze szafki i wyciągnęłyśmy książki. Ja miałam pierwszą fizykę, a przyjaciółka geografię więc musiałyśmy się rozdzielić. Dałam jej całusa i pokierowałam się do sali od mojego przedmiotu. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec mi to robi. To wszystko jest takie głupie. Nigdy nawet mnie nie przeprosił, zawsze udawał, że nic się nie stało. Prawda była inna. Stało się i to bardzo. Niszczył mnie i psychicznie, i fizycznie. Czy to sprawia mu aż tak ogromną radość? Tak bardzo poprawia mu to humor? Zderzyłam się z czymś twardym, co otrząsnęło mnie z transu.
- Uważaj jak ła - nie dokończył, ponieważ w tej chwili zdał sobie sprawę, z tego kto stoi przed nim. -Cześć Emma, ładnie wyglądasz. - uśmiechnął się.
- Dzięki Chaz. - odwzajemniłam słabo jego gest. Jakoś nie było mi aktualnie wesoło. Bieber zmierzył mnie wzrokiem, a cwany uśmieszek zawitał na jego ustach. Wiedziałam, że coś się szykuje. Westchnęłam i wyminęłam ich. Zajęłam jedno z miejsc na tyle. Zadzwonił dzwonek, a do sali wszedł pan Collins.
- Dzień dobry klaso.
- Dzień dobry pani Collins.
- Dziś zajmiemy się .. - i właśnie w tym momencie się wyłączyłam. Moje myśli powędrowały do nikogo innego jak mojego taty. Nie wiem co mam zrobić..  Może w końcu czas to komuś zgłosić. Mam nadzieję, że nie mam żadnych śladów na plecach i nogach po zderzeniu z podłogą. Z resztą jeżeli tak, to to by tłumaczyło, dlaczego tak strasznie wszystko mnie boli.
- Panno Margmer?
- Tak? - zapytałam, nie wiedząc o co chodzi.
- Zgadza się, to dobra odpowiedź. - przepraszam, ale co ? Nie znałam pytania, a tu prosze! Chociaż raz w życiu mam szczęście. Przepisałam całą notatkę z tablicy i zanim nauczyciel zdążył cokolwiek powiedzieć, rozległ się dzwonek. Jak poparzona wybiegłam z klasy, ponieważ musiałam się jak najszybciej przebrać na w-f. Nie wiedziałam w jakim stanie jest moje ciało, więc im szybciej tym lepiej. Weszłam do szatni i odetchnęłam z ulgą, gdy nikogo nie było. Ściągnęłam ubrania, które miałam na sobie, a na ich miejsce założyłam białą koszulkę i czarne leginsy. Oby nie było widać czerwonych stringów. Podeszłam do lusterka i przeklnęłam pod nosem. Były cholernie widoczne, ale przynajmniej moje pośladki wyglądały o niebo lepiej. Tylko czy to jakieś pocieszenie? Żadne.
- Hej Emma ! - krzyknęła mi do ucha Rachel.
- Och, cześć Rachel! Jak miło cię widzieć. - powiedziałam z dobrze słyszalnym sarkazmem. Ta dziewczyna działała mi cholernie na nerwy. Gdy chciałam ją wyminąć, a ona podstawiła mi haka, przez co o mały włos się nie wywaliłam. Pociągnęłam ją za te farbowane kudły, uśmiechnęłam się złośliwie i weszłam do sali gimnastycznej. Była już w niej moja niećwicząca przyjaciółka. Wiecie, miesiączka i tak dalej. Tak na prawdę, to po prostu dobra z niej ściemniara.
- Miałaś sprzeczkę z tą pustą blondynką, prawda ?
- Skąd wiesz ?
- Było słychać wasze miłe słówka, a potem jej krzyk, także mów co jej zrobiłaś ! - odpowiedziała podekscytowana.
- Powiedzmy, że prawie wyrwałam jej włosy. - zachichotałam. Tak, to zdecydowanie będzie dobrym wspomnieniem czasu liceum.
- O mój Boże! Nie poznaje cię. - zaśmiała się i przybiła ze mną piątkę. - Poza tym do twarzy ci w tych stringach.
- Och, zamknij się. To twoja wina. - mruknęłam oburzona, przez co znowu ją rozbawiłam. - Tak, cholernie zabawne !
- Przynajmniej trener i inni mają fajne widoki. - puściła mi oczko.
- I tak nikt nie zwraca na mnie uwagi. - wywróciłam oczami. W sumie to było dość smutne, ale no cóż. Życie i tak zawsze rzuca mi kłody pod nogi, więc to czy jakiś chłopak się mną interesuje, to w ciągu ostatnich 10 lat jakoś mało mnie obchodziło i nadal tak jest. Mam ważniejsze i gorsze rzeczy na głowie. Obym kiedyś zaznała normalnego życia, chociaż w małym stopniu. Do moich uszu dobiegł dzwonek, co oznaczało rozpoczęcie lekcji. Na boisko weszli inni razem z wf-istą.
- Dobra dzieciaki, 2 okrążenia na rozgrzewkę ! - wszyscy jęknęli niezadowoleni, no oprócz mnie, ponieważ lubiłam biegać. Zaczęłam wykonywać polecenie.
- Cześć Emma. - powiedział, dorównując mi tępa, a ja momentalnie straciłam ochotę na bieganie.

* - robię sobie tego omleta i serdecznie polecam, lecz na jedną osobę wystarczy połowa z tego i polecam rozłożyć to na takie placuszki! Jogurt może być dowolny i do jednego omleta jak najbardziej możecie dać go całego, ale ważne żeby to był ten gęsty, a nie do picia;)
***
Okej, okej, przyznaję się bez bicia, że ten rozdział jest troszkę krótszy.
Brak weny i w sumie pracuję troszkę nad nowym blogiem.
Nie wiem co będzie z tym, raczej też będę go pisać.
Ta fabuła jest taka dość typowa, za to następny będzie czymś czego jeszcze nigdzie nie widziałam.
Wpadłam  na ten pomysł jakoś przypadkiem.
Mam nadzieję, że tamtemu blogowi okażecie również jakieś zainteresowanie.
Nie mam pojęcia kiedy się pojawi, ponieważ chcę napisać na początku parę rozdziałów.
No więc dla tych co mają wolne to miłych ferii, a dla reszty miłego pobytu w szkole! 
Buziaaaaki:*

4 komentarze:

  1. jej super rozdział a naleśniczków spróbuje ale chyba namówie moją mamę bo samej mi się nie chce robić ,hihi, kiedy następny rodział , niemoge się doczekać , ekstra piszesz

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę więcej!!! :(
    Jest super. Świetna fabuła.
    CZekam na nowy i obserwuje!
    Zapraszam również do mnie. Dopiero co zaczynam :)
    http://enjoyjustinbieber.blogspot.com
    Pozdrawiam i buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń