NIE WIEM CZY U WAS TEŻ, ALE W ROZDZIALE PIĄTYM POŁOWA JEST NIE DO ODCZYTANIA, PONIEWAŻ JEST NA BIAŁO.
Z RACJI TEGO, ŻE NIE WIEM CZY U WAS JEST TAK SAMO WSTAWIAM TAMTĄ CZĘŚĆ W TYM ROZDZIALE.
MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE JESTEŚCIE ŹLI, BO TO NIE MOJA WINA;((((
OKEJ TERAZ ROZDZIAŁ, MIŁEGO CZYTANIA MOI MILI, BUZIAK.
***
Stwierdziłam, że napiszę do ojca notatkę o moim wyjściu. Może mu się przyda. Stanęłam przed blatem i wyrwałam kartkę z notesu.
Śpię u Isabelly. Nie wiem, o której jutro wrócę.
Nie dzwoń, bo i tak nie odbiorę.
Córka, którą bijesz, zwana Emmą.
Napisałam na niej czarnym długopisem. Okej, jestem z siebie dumna. W końcu powiedziałam coś niemiłego. Powolutku są jakieś postępy w moim zachowaniu. Do małej torebeczki wcisnęłam czystą bieliznę i przeszłam korytarzem do drzwi wejściowych.Wsunęłam na nogi adidasy i wyszłam z domu, następnie go zamykając. Na dworze było ciemno, a na niebie ani śladu gwiazd, szkoda. Bardzo lubię gwiazdy. Dodają uroku nocy i całemu światu. Wsadziłam ręce w kieszenie mojej bluzy i przyśpieszyłam kroku, aby się nie spóźnić. Minęłam pare domów i bloków, a dojście pod mieszkanie Johnson zajęło mi około 15 minut. Zadzwoniłam dzwonkiem, a ona po chwili otworzyła mi drzwi i wpuściła do środka.
- Dobra, ty idziesz wziąć teraz prysznic, a ja idę przygotować nam ciuchy. Masz na to 30 minut. - wcisnęła mi ręcznik w ręce i pognała jak poparzona na górę. Gdzie jej się do cholery tak śpieszy ? Jest wcześnie, a ona robi wszystko jak najszybciej potrafi. Postanowiłam skorzystać z dolnej łazienki. Weszłam do pomieszczenia i ściągnęłam z siebie ubrania. Umyłam szybko włosy i ciało, i wyszłam z kabiny. Nałożyłam na siebie czystą bieliznę, którą wzięłam z domu, a mianowicie czarny stanik i czerwone stringi, bo wiedziałam, że będę miała na sobie coś obcisłego. Założyłam turban na głowę i prawie naga opuściłam łazienkę. Byłyśmy same, co wywnioskowałam z braku butów na korytarzu, więc się nie wstydziłam. Wchodziłam powoli na górę, gdy Sam wyszedł z pokoju. Jestem w samej bieliźnie, a jej brat jej w domu ! Świetnie, po prostu świetnie.
- Sam, nie odwracaj się przodem do schodów. Cofnij się do pokoju i wyjdź za pięć minut. - powiedziałam.
- Dlaczego ? - zapytał i się odwrócił, a następnie spalił buraka.
- Mówiłam ci coś do cholery ! - syknęłam i starałam się zakryć moje miejsca intymne. Chłopak pośpiesznie wrócił do pokoju, a ja weszłam do pokoju Belly. - Zabiję twojego brata, przysięgam. - mruknęłam zezłoszczona.
- Nie gadaj tyle, tylko się ubieraj, a ja idę się umyć. - wywróciła oczami i poszła do łazienki. Olałą mnie, miło. Wspominała chyba mi coś już o obcisłej, krótkiej spódnicy i crop-topie, prawda ? To było właśnie dla mnie na dzisiaj przygotowane. Usiadłam przy toaletce i rozczesałam włosy, a potem wysuszyłam. Następnie ubrałam przygotowane rzeczy i czekałam na właścicielkę domu, która wróciła po następnych pięciu minutach. - Siadaj. pomaluje cię. - nałożyła mi na buzię fluid, korektor i puder. Na powieki nałożyła ciemny cień i namalowała kreski. Tym razem ona pomalowała mi rzęsy i usta. Znowu były krwistoczerwone. - Dasz sobie radę wyprostować sama włosy ? - w odpowiedzi kiwnęłam głową i zabrałam się za to. Szło mi to dość sprawnie, z czego byłam zadowolona. Gotowe opuściłyśmy jej pokój i zbiegłyśmy na dół. Zegar wskazywał 21:30, więc spokojnie mogłyśmy teraz wyjeżdżać. Nałożyłam na stopy wskazane przez przyjaciółkę czerwone szpilki. Mój Boże, obym się nie zabiła, proszę, Johnson miała na sobie czarną, obcisłą i bardzo krótką sukienkę i w takim samym kolorze szpilki. Wyglądała świetnie, zresztą jak zawsze. Wsiadłyśmy do wcześniej zamówionej taksówki. Mam nadzieję, że jakoś przeżyję tę noc i obym pod wpływem nie zrobiła czegoś głupiego. Już dwie przecznice od domu Ryana było słychać muzykę. Zapowiada się ciekawie. Dojechałyśmy na miejsce, więc zapłaciłyśmy taksówkarzowi i wysiadłyśmy z samochodu. Weszłyśmy do domu bez pukania, ponieważ nikt i tak by nas nie usłyszał.. Ludzi było pełno. Prawdopodobnie cała szkoła i ich znajomi. Is wzięła mnie za rękę i poprowadziła w stronę baru. W górze unosił się zapach potu, perfum i wódki. Zamówiła nam dwa drinki i jeden podała mi. Niepewnie przybliżyłam szklankę do ust i wypiłam jej zawartość za jednym razem. Poczułam pieczenie w gardle, więc wykrzywiłam usta w grymasie.
- Jeszcze raz to samo. - mruknęłam.
- Proszę, piękna. - barman podał mi drinka, a ja posłałam mu niewinny uśmiech. Napój kolejny raz wypiłam jednym dużym łykiem. Otwierałam już usta, by zamówić znowu drinka, lecz przerwał mi głos przyjaciółki:
- Dobra, teraz cztery tequile. - chłopak kiwnął głową i podał nam cztery kieliszki. Na oko miał 20 lat. Był przystojnym, dobrze zbudowanym brunetem, o zabrązowionej skórze. Jego odkryte ręce zdobiło kilka tatuaży. Bella pomiędzy palcem wskazującym, a kciukiem położyła trochę soli. Zjadła ją, wypiła tequile i ugryzła cytrynę. - Teraz ty. - uśmiechnęła się cwanie. Wykonałam to samo co ona i skrzywiłam się, ale sięgnęłam po kolejny kieliszek.
- Jeszcze raz. - język zaczynał mi się trochę plątać. Po kolejnych 10 albo 11 tequilach zaczęło mi się kręcić w głowie. Bardzo kręcić i wszystko wydawało się nadzwyczaj zabawne. Chwiejąc się podeszłam do stolika i weszłam na niego. Poruszałam się w rytm muzyki, a po chwili dołączyła do mnie przyjaciółka. Położyłyśmy sobie ręce na barkach i wymachiwałyśmy biodrami. Zaśmiałam się, odchylając głowę do tyłu, przez co straciłam równowagę i czekałam na spotkanie z podłogą, ale zamiast tego poczułam ręce na moich plecach oraz udach. Popatrzyłam na twarz wybawiciela i wybuchłam większym śmiechem. Złapał mnie Justin pieprzony Bieber, zabawne.
- Tego bym się nie spodziewała. - zachichotałam.
- Spokojnie, ja również. - on też był już dobrze wstawiony.
- Czego? - zmarszczyłam nos.
- Że będziesz na tej imprezie w seksownych ciuszkach, upita i tańcząca na stole. - zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam.
- Ach tak, ja też nie. I w sumie jeszcze tego, że mnie złapiesz. - właśnie zdałam sobie sprawę, że nadal trzyma mnie na rękach, co było dość dla mnie wstydliwe, nawet pod wpływem alkoholu. - Wiesz, mógłbyś mnie już postawić.
- Mógłbym, ale kto powiedział, że to zrobię ? - uśmiechnął się chytrze. - Mogę cię puścić pod jednym warunkiem. - puścił do mnie oczko.
- Jakim ?
- Zatańczysz ze mną. - wyszczerzył się.
- Nie ma problemu. - wzruszyłam ramionami, a on mnie postawił. - Zaraz wracam! - krzyknęłam do przyjaciółki tak, żeby mnie usłyszała. Ona była zajęta już Chazem, więc i tak pewnie nie zainteresowała się moim powiadomieniem. Bieber pociągnął mnie za rękę na środek parkietu. Położył mi ręce na biodrach, a ja je strąciłam. - Z tego co pamiętam to miał być taniec, a nie macanka. - puściłam mu oczko w uśmiechu i zaczęłam tańczyć. Patrzył się bez skrępownia na moje uwydatnione piersi, przez opięty i trochę za bardzo wycięty top. - Yghym, oczy mam wyżej. - powiedziałam, a ten zmierzył mnie całą wzrokiem, aby zatrzymać się na mojej twarzy.
- Wiem, ale powiedzmy, że niżej mam lepsze widoki. Popatrzyłam na niego zezłoszczona. Pajac,
- Odbijam. - wetknął się pomiędzy nas Butler z ogromnym rozbawieniem na twarzy. - Czeeeść, Emm.
- Czeeeeść, Ryan. - odpowiedziałam w ten sam, zabawny sposób.
- Ładnie wyglądasz.
- Dzięki, ty również. - przejechałam oczami po jego ciele. Miał na sobie czarny podkoszulek i krótkie, czarne spodenki.
- Jak się bawisz ? - zagadnął pijanym głosem.
- Świetnie, a ty ?
- Za-je-biście ! - wykrzyknął i mnie przytulił oraz podniósł do góry. Zaśmiałam się z jego zachowania. Na co dzień był również bardzo wesoły i wszędzie było go pełno. - Ile już wypiłaś ?
- Hm.. Dwa drinki i jakieś 15 tequili, a ty Ry* ? - poruszyłam zabawnie brwiami.
- O Jezu, nie pamiętam. - położyłam mu rękę na klatce i zaczęłam kołysać biodrami, a on robił praktycznie to samo co ja. Zachichotałam z naszego zachowania i poszliśmy się napić. Zamówiłam sobie kolejne tequile i muszę przyznać, że jestem schlana, ale umiem jeszcze chodzić ! Możecie być dumni ! Następne kawałki przetańczyliśmy w czwórkę, a mianowicie ja, Butler, Bell i Chaz. Bawiliśmy się świetnie i jakoś tak wyszło, że pocałowałam się z Ryanem. Po tym incydencie wybuchliśmy śmiechem i jak gdyby nigdy nic spędziliśmy kolejny czas w tym samym towarzystwie. Było już koło 3, więc postanowiłyśmy się zmywać. Dałam całusa w policzek chłopakom i poszłyśmy pieszo do domu, ponieważ żadna z taksówek nie mogła przyjechać. Szłyśmy chodnikiem, cały czas się śmiejąc. Bujałam się na boki i nie stawiałam prostych kroków co było również przezabawne. Jak na złość nie zauważyłam kamienia i potknęłam się o niego, padając na ziemię i wybuchając jeszcze większym śmiechem. Moje kolana były zdrapane i w siniakach. Johnson złapała mnie za ramiona i starała się pomóc mi wstać, przez co sama również się wywaliła i to na mnie. Jakoś udało nam się podnieść o wspólnych siłach i podreptałyśmy dalej do domu. Towarzyszka wyciągnęła z doniczki klucz i otworzyła drzwi, wpuszczając mnie do środka. Zrzuciłam buty i powlekłam się schodami do góry, kurczowo trzymając obręczy, aby nie spaść. Weszłam do jej pokoju i ściągnęłam z siebie ubrania. W bieliźnie wskoczyłam na łóżko, a zaraz po mnie Is. Przykryłyśmy się kołdrą i objęłyśmy. Zawsze spałyśmy przytulone.
- Wiesz co ? - zapytała.
- Hm ? - wymamrotałam.
- Podoba mi się Chaz.
- Zauważyłam. - odpowiedziałam i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
- Jeszcze raz to samo. - mruknęłam.
- Proszę, piękna. - barman podał mi drinka, a ja posłałam mu niewinny uśmiech. Napój kolejny raz wypiłam jednym dużym łykiem. Otwierałam już usta, by zamówić znowu drinka, lecz przerwał mi głos przyjaciółki:
- Dobra, teraz cztery tequile. - chłopak kiwnął głową i podał nam cztery kieliszki. Na oko miał 20 lat. Był przystojnym, dobrze zbudowanym brunetem, o zabrązowionej skórze. Jego odkryte ręce zdobiło kilka tatuaży. Bella pomiędzy palcem wskazującym, a kciukiem położyła trochę soli. Zjadła ją, wypiła tequile i ugryzła cytrynę. - Teraz ty. - uśmiechnęła się cwanie. Wykonałam to samo co ona i skrzywiłam się, ale sięgnęłam po kolejny kieliszek.
- Jeszcze raz. - język zaczynał mi się trochę plątać. Po kolejnych 10 albo 11 tequilach zaczęło mi się kręcić w głowie. Bardzo kręcić i wszystko wydawało się nadzwyczaj zabawne. Chwiejąc się podeszłam do stolika i weszłam na niego. Poruszałam się w rytm muzyki, a po chwili dołączyła do mnie przyjaciółka. Położyłyśmy sobie ręce na barkach i wymachiwałyśmy biodrami. Zaśmiałam się, odchylając głowę do tyłu, przez co straciłam równowagę i czekałam na spotkanie z podłogą, ale zamiast tego poczułam ręce na moich plecach oraz udach. Popatrzyłam na twarz wybawiciela i wybuchłam większym śmiechem. Złapał mnie Justin pieprzony Bieber, zabawne.
- Tego bym się nie spodziewała. - zachichotałam.
- Spokojnie, ja również. - on też był już dobrze wstawiony.
- Czego? - zmarszczyłam nos.
- Że będziesz na tej imprezie w seksownych ciuszkach, upita i tańcząca na stole. - zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam.
- Ach tak, ja też nie. I w sumie jeszcze tego, że mnie złapiesz. - właśnie zdałam sobie sprawę, że nadal trzyma mnie na rękach, co było dość dla mnie wstydliwe, nawet pod wpływem alkoholu. - Wiesz, mógłbyś mnie już postawić.
- Mógłbym, ale kto powiedział, że to zrobię ? - uśmiechnął się chytrze. - Mogę cię puścić pod jednym warunkiem. - puścił do mnie oczko.
- Jakim ?
- Zatańczysz ze mną. - wyszczerzył się.
- Nie ma problemu. - wzruszyłam ramionami, a on mnie postawił. - Zaraz wracam! - krzyknęłam do przyjaciółki tak, żeby mnie usłyszała. Ona była zajęta już Chazem, więc i tak pewnie nie zainteresowała się moim powiadomieniem. Bieber pociągnął mnie za rękę na środek parkietu. Położył mi ręce na biodrach, a ja je strąciłam. - Z tego co pamiętam to miał być taniec, a nie macanka. - puściłam mu oczko w uśmiechu i zaczęłam tańczyć. Patrzył się bez skrępownia na moje uwydatnione piersi, przez opięty i trochę za bardzo wycięty top. - Yghym, oczy mam wyżej. - powiedziałam, a ten zmierzył mnie całą wzrokiem, aby zatrzymać się na mojej twarzy.
- Wiem, ale powiedzmy, że niżej mam lepsze widoki. Popatrzyłam na niego zezłoszczona. Pajac,
- Odbijam. - wetknął się pomiędzy nas Butler z ogromnym rozbawieniem na twarzy. - Czeeeść, Emm.
- Czeeeeść, Ryan. - odpowiedziałam w ten sam, zabawny sposób.
- Ładnie wyglądasz.
- Dzięki, ty również. - przejechałam oczami po jego ciele. Miał na sobie czarny podkoszulek i krótkie, czarne spodenki.
- Jak się bawisz ? - zagadnął pijanym głosem.
- Świetnie, a ty ?
- Za-je-biście ! - wykrzyknął i mnie przytulił oraz podniósł do góry. Zaśmiałam się z jego zachowania. Na co dzień był również bardzo wesoły i wszędzie było go pełno. - Ile już wypiłaś ?
- Hm.. Dwa drinki i jakieś 15 tequili, a ty Ry* ? - poruszyłam zabawnie brwiami.
- O Jezu, nie pamiętam. - położyłam mu rękę na klatce i zaczęłam kołysać biodrami, a on robił praktycznie to samo co ja. Zachichotałam z naszego zachowania i poszliśmy się napić. Zamówiłam sobie kolejne tequile i muszę przyznać, że jestem schlana, ale umiem jeszcze chodzić ! Możecie być dumni ! Następne kawałki przetańczyliśmy w czwórkę, a mianowicie ja, Butler, Bell i Chaz. Bawiliśmy się świetnie i jakoś tak wyszło, że pocałowałam się z Ryanem. Po tym incydencie wybuchliśmy śmiechem i jak gdyby nigdy nic spędziliśmy kolejny czas w tym samym towarzystwie. Było już koło 3, więc postanowiłyśmy się zmywać. Dałam całusa w policzek chłopakom i poszłyśmy pieszo do domu, ponieważ żadna z taksówek nie mogła przyjechać. Szłyśmy chodnikiem, cały czas się śmiejąc. Bujałam się na boki i nie stawiałam prostych kroków co było również przezabawne. Jak na złość nie zauważyłam kamienia i potknęłam się o niego, padając na ziemię i wybuchając jeszcze większym śmiechem. Moje kolana były zdrapane i w siniakach. Johnson złapała mnie za ramiona i starała się pomóc mi wstać, przez co sama również się wywaliła i to na mnie. Jakoś udało nam się podnieść o wspólnych siłach i podreptałyśmy dalej do domu. Towarzyszka wyciągnęła z doniczki klucz i otworzyła drzwi, wpuszczając mnie do środka. Zrzuciłam buty i powlekłam się schodami do góry, kurczowo trzymając obręczy, aby nie spaść. Weszłam do jej pokoju i ściągnęłam z siebie ubrania. W bieliźnie wskoczyłam na łóżko, a zaraz po mnie Is. Przykryłyśmy się kołdrą i objęłyśmy. Zawsze spałyśmy przytulone.
- Wiesz co ? - zapytała.
- Hm ? - wymamrotałam.
- Podoba mi się Chaz.
- Zauważyłam. - odpowiedziałam i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
~~~
Obudziłam się przez natarczywe, gorące promienie słoneczne. Przetarłam zaspane oczy. Od początku dnia zaczął towarzyszyć mi ból głowy, świetnie. Zegar wskazywał 12:30, więc wyplątałam się z uścisku przyjaciółki i mozolnie wypełzłam z łóżka. Zeszłam na dół i wyciągnęłam z półki w kuchni tabletkę przeciwbólową. Popiłam ją wodą i poczłapałam do łazienki, aby ubrać się w wczorajsze rzeczy. Zamknęłam drzwi i ściągnęłam z siebie bieliznę. Weszłam pod prysznic i włączyłam najpierw prawie że gorącą wodę. Stopniowo ją zmniejszałam, aż wreszcie leciała lodowata. Nie puściłam jej od razu, ponieważ mogłam dostać szoku termicznego. Umyłam się czekoladowym żelem i spłukałam dokładnie powstałą pianę. Zimna kąpiel dobrze mi zrobiła, gdyż mnie rozbudziła Wyszłam z kabiny i wtarłam się ręcznikiem. Nałożyłam na siebie bieliznę i przetarłam twarz dłońmi. Zmyłam makijaż, rozczesałam włosy, umyłam zęby i ubrałam się. Wyszłam z pomieszczenia i powlekłam się do kuchni. Z racji tego, że czułam się tu jak w domu, to usmażyłam sobie dwa jajka. Przełożyłam je na talerz z dwoma kromkami chleba. Byłam zadowolona, gdyż żółtko mi się nie rozlało. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach, aż nie natknęłam się na coś wartego uwagi. Leciał właśnie film pt. 'Adrenalina' z jednym z moich ulubionych aktorów, a mianowicie Jasonem Stathamem. Byłam pod wrażeniem tego, że wszystkie akcje kaskaderskie wypełniał osobiście. Kurcze, to jest warte podziwu. Pokazuje tym, że jest prawdziwym mężczyzną, który się niczego nie boi. Swoje role wypełnia świetnie, wszystko jest idealnie zagranie.
- Dzień dobry. - wybudził mnie z zamyślenia głoś Belly. - Mam cholernego kaca i czuję się, jakby miała mi zaraz eksolodować głowa. - mruknęła.
- Zjedz tabletkę, mi pomogła.
- Właśnie idę. - westchnęła. - Pamiętasz coś z wczoraj ? - zapytała.
- Urywki, a ty ?
- Nic, a nic. - wzruszyła ramionami. To zapewne nie pierwszy raz kiedy nic nie pamięta. Ja też bym chciała nic nie pamiętać albo chociaż pocałunku z Butlerem.
*czyt. Raj;)
***
Akukuku.
Coś mi się zepsuło z kolorem tła i wszystko robiło się białe, dlatego teraz jest również rozdział kolorowym druczkiem.
Przepraszam, to nie moja wina i postaram się jakoś to naprawić.
Kurcze nie spodziewałam się takiego zachowania po Emmie.
Była raczej grzeczna, a tu takie coś.
Hm.. Postawa Justina też była zadziwiająca.
Przecież ona WCALE mu się nie podoba, prawda?
Wasze komentarze motywują do pisania, więc może zacznie pojawiać się ich więcej, co ?
LICZĘ NA WAS, BUZIAK, DO NASTĘPNEGO.
Świetny czekam na next!
OdpowiedzUsuń