niedziela, 3 kwietnia 2016

`Rozdział 11

Obudziłam się, przez drażniące mnie w oczy promienie słońca. Wyciągnęłam ręce i przeciągnęłam się. Momentalnie na mojej twarzy pojawił się grymas i położyłam rękę na tatuażu. Nie posmarowałam go wczoraj, cholera. Wstałam z łóżka i otworzyłam drzwi. Chaz najprawdopodobniej był w szkole, więc bez wstydu i spokojnie zeszłam na dół. Weszłam do łazienki i popatrzyłam dokładnie, czy Thomillson nie ma żadnego kremu, ponieważ jednak ma jakieś tatuaże. W końcu znalazłam to, czego szukałam. Odkleiłam folię i popatrzyłam na świeżą ranę. Przemyłam ją wodą i delikatnie wytarłam ręcznikiem. Zawiązałam koszulkę pod piersiami i posmarowałam maścią. Wyszłam zaspanym krokiem z pomieszczenia. Podreptałam do kuchni i popatrzyłam na stół. Leżała na nim kartka z napisem:
Jestem w szkole.
Czuj się jak u siebie.
                                            Chaz
Miło z jego strony. Otworzyłam pierwszą lepszą szufladę. Na szczęście znajdowały się w niej potrzebne mi rzeczy, a mianowicie taśma, folia i nożyczki z innymi rzeczami. Oderwałam odpowiedni kawałek foli i przyłożyłam go do tatuażu. Odcięłam również 8 kawałków taśmy i przykleiłam nią folię do mojego ciała. Zaczęło mi burczeć w brzuchu, więc wzięłam mleko z lodówki i przeszukiwałam szafki, aby znaleźć płatki, miskę i szklankę. Gdy już poszukiwane 3 rzeczy były znalezione, to wlałam sobie do szklanki pomarańczowego soku i wsypałam płatki do drugiego naczynia. Zalałam je mlekiem i usiadłam przy stole. Zjadłam i umyłam wszystko co nabrudziłam. Usłyszałam brzdęk otwieranych drzwi. Chaz dość szybko wrócił, dziwne.
- Co ty tu do cholery robisz ? - zapytał. Popatrzyłam na niego zdziwionym wzrokiem i szybko opuściłam koszulkę.
- Mogę raczej zapytać o to ciebie. - odpowiedziałam zażenowana swoim wyglądem. Spaliłam buraka, ponieważ przejechał wzrokiem po moim prawie że nagim ciału.
- Przyszedłem się zdrzemnąć, bo do siebie mam za daleko. Spaliście ze sobą ? Ja pierdole. - przetarł twarz dłońmi.
- Po pierwsze to gówno cię to interesuje, a po drugie jakbyś chciał tak bardzo wiedzieć, to nie spaliśmy ze sobą, tylko mnie przenocował. - wywróciłam oczami. Starałam się cały czas jakoś zakryć moje ciało, więc złożyłam ręce na piersi.
- Ubierz się. - mruknął i położył rękę na kroczu.
- No co ty Bieber, podniecam cię ? - zachichotałam.
- Ubierz się do kurwy. - jęknął.
- Dobra, już idę. - po raz kolejny wywróciłam oczami. Jak zwykle chciał wszystko kontrolować. Weszłam do łazienki i zamknęłam ją na klucz. Ściągnęłam koszulkę Thomillsona i założyłam moje wczorajsze ubrania razem z bielizną. Umyłam zęby tak jak wieczorem i przemyłam buzię wodą. Zawiązałam włosy w kucyka i wyszłam z pomieszczenia. Justin leżał na kanapie i oglądał telewizje.
- Długo będziesz tu siedział ? - westchnęłam.
- Yhym. - wpadłam na pomysł, żeby wykorzystać ten czas i zadać mu pytania dotyczące projektu, bo jednak mało bywam teraz w szkole.
 - Może jesteś tylko ty, ale muszę skończyć ten projekt, a został mi niecały tydzień, więc mogę pozadawać ci pytania ?
- No dobra.
- Masz jakąś kartkę ?
- Czekaj chwilę. - powiedział i wstał z siedzenia. Wszedł do kuchni i przeszukał szuflady. Wrócił z notesem i długopisem. Rzucił je niedbale na ławę i zajął swoje wcześniejsze miejsce. Ja usiadłam obok jego głowy, a ten bez krępacji położył ją na moich udach. Zaczerwieniłam się, ale na szczęście jego wzrok skupiony był na telewizorze. Jedną stopę oparłam o stojący przede mną stolik, aby było mi wygodniej. Myślałam dość długo nad pytaniami i gdy w końcu je wymyśliłam, to zapisałam je na kartce.
- Dobra no więc kiedy macie najbliższe zawody ?
- Za miesiąc, czyli 5 maja.
- Jak sądzisz, jak sobie poradzicie ?
- Jesteśmy coraz lepsi, dlatego uważam, że mamy szanse na zajęcie miejsca. - notowałam wszystkie jego odpowiedzi.
- Czy cheerleaderki bardzo was motywują ?
- Tak, zresztą przynajmniej są fajne widoki. - wywróciłam oczami. Czy wszyscy chłopcy są tacy sami ?
- Jak sobie radzisz ze stresem przed meczem ?
- Myślę o czymś miłym, co odciągnie mój mózg od rozgrywek.
- Czekaj, czekaj! To ty masz mózg ? - zaśmiałam się, a Bieber razem ze mną.
- Najwidoczniej, ale spokojnie, też jestem zdziwiony tym faktem. - zażartował.
~~~
- Dobrze, że jesteś. Martwiłem się. - mruknął cichym i smutnym głosem Prawie mi się  go żal zrobiło.
- Ty co ? - zaśmiałam się. - Zacznijmy od tego, że ty nie wiesz co to troska. - posłałam mu fałszywy uśmiech.
- Och, Emma, mówiłem, że bardzo żałuję tego wszystkiego. - prychnęłam na jego słowa.
- To że żałujesz, niczego nie zmienia. Zapamiętaj to raz na zawsze. - warknęłam i wbiegłam po schodach na górę. Zamknęłam się w pokoju i rzuciłam na łóżko. Odizolowałam, a przynajmniej starałam się odizolować od problemów. Czasem wszystko nachodzi już na siebie i przez to sama nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem ani nawet nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem. Może brak zdecydowania to mój słaby punkt, a może atut.. Nawet nie mam zielonego pojęcia, jak się zachować. To trudniejsze do ogarnięcia niż się wydaje. Muszę odgonić od siebie myśli, dlatego wstałam, wzięłam pidżamę oraz majtki i weszłam do łazienki. Ściągnęłam ubrania, odkleiłam taśmę i wskoczyłam pod prysznic. Umyłam dokładnie głowę i ciało. Gotowa wyszłam z kabiny, wytarłam się i założyłam wzięte ze sobą rzeczy. rozczesałam włosy i osuszyłam je trochę ręcznikiem, aby woda z nich nie kapała. Posmarowałam tatuaż i założyłam nowy 'opatrunek'. Wyszłam z pomieszczenia i położyłam się do cieplutkiego łóżeczka. Po kilku sekundach odpłynęłam do krainy Morfeusza.
***
Krótkie, przepraszam.
Dowalili mi nauki, ale cóż począć ? 
Mam nadzieję, że uda mi się dodać coś w środku tygodnia.
Kocham was mocno misiaki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz