- Co dla ciebie ? - puścił mi oczko. Młody mężczyzna jest mulatem, ma czarne włosy i piękne brązowe oczy. Przez rozpiętą, niebieską koszule, nie za się nie zauważyć jego sześciopaku. Jest bardzo umięśniony i przystojny.
- A co polecasz ? - posłałam mu czarujący uśmiech.
- Dla ciebie mogę coś nowego wykombinować. - pokazał mi rząd swoich białych zębów. Jego usta są takie piękne, och.
- Okej. - przygryzłam wargę. Wlał do szklanki parę różnych alkoholi, których nazw nie znam i wszystko zalał pomarańczowym sokiem.
- Proszę, maleńka. - puścił mi oczko i podał napój. Wzięłam słomkę i wsadziłam ją do szklanki. Upiłam łyka i nawet nie poczułam alkoholu.
- Jestem Emma. - uśmiechnęłam się, nadal trzymając słomkę w ustach.
- Jet. Miło cię poznać. - zachichotał. - Przyszłaś sama ? - zapytał.
- Nie, ale znajomi mnie zostawili. - jęknęłam, wyrażając swoje niezadowolenie z tego obrotu spraw. Zachowali się naprawdę chamsko.
- To okropne z ich strony. Jak mogli zostawić taką ślicznotkę ?
- Jak widać mogli i pewnie zaliczają jakieś dziewczyny. - westchnęłam i wywróciłam oczami. - Niewyżyte dupki. - zachichotałam, a on mi zawtórował.
- Ja to bym cię na krok nie odstępował. - puścił mi oczko.
- Awww, dzięki. - zarumieniłam się lekko.
- Siemaaa mała ! Co pijemy ?! - krzyknął mi do ucha Brad i oparł o moje ramię. No proszę, pojawił się jak na zawołanie.
- Nie drzyj się idioto, poza tym tobie chyba już starczy. - pokręciłam z dezaprobatą głową.
- Mi ? Starczy ? Zwariowałaś ?! Mała, głupiutka Emma. - zachichotał i potargał mi włosy.
- Gdzie reszta ? - zapytałam.
- Tam gdzieś. - machnął ręką. - Nalej nam dwa kieliszki. - powiedział z ogromnym uśmiechem. Barman postawił przed nim czystą, a Brad podsunął mi jeden. - Nasze zdrowie. - zachichotał i wypił zawartość kieliszka, a ja zaraz po nim. - Chodź tańczyć ! - krzyknął i pociągnął mnie za dłoń w stronę spoconych ludzi. W ostatniej chwili wzięłam do ręki drinka, a potem wpadłam na tego debila, bo się zatrzymał.
- Matko boska, prawie się na mnie wylało, frajerze ! - zbeształam go.
- Nie marudź. - uśmiechnął się szeroko i zaczął tańczyć w ryt szybkiej muzyki, a ja razem z nim.
- Dzień dobry, cukiereczki. - powiedziała Bella. Obok niej stali Chaz, Bieber i Ryan. Zarzuciłam Johnson ręce na barki i kręciłyśmy biodrami schodząc niżej, śmiejąc się przy tym.
- Już zaliczyliście numerek w samochodzie ? - zapytałam, widząc jej potargane włosy. Ona oblała się rumieńcem i popatrzyła na mnie z rozbawieniem w oczach.
- Było booosko. - zachichotała.
- Spoko, nie chcę znać szczegółów. - pokręciłam głową z uśmiechem na ustach.
- Na pewno ? To była dość ostra scenka. - powiedziała do mnie na ucho.
- Na pewno ! - wykrzyknęłam niemalże od razu.
- Tak myślałam. - jej śmiech rozbrzmiał w moich uszach.
***
Okej, jest 23, a ja dodaje kontynuacje;)
Jak wam się podoba ?
Imprezowiczka nam z tej Emmy rośnie, no kto by pomyślał.
Imprezowiczka nam z tej Emmy rośnie, no kto by pomyślał.
Do niedzieli, buziak;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz