poniedziałek, 1 sierpnia 2016

`Rozdział 20

WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM !

 - Dobra, o co wam chodzi ? - uniosłam jedną brew.
 - Hę ? - zapytał Bieber udając głupiego.
 - Nie róbcie ze mnie idiotki, tylko mówcie o co wam chodzi do cholery. - warknęłam.
 - Nikt z ciebie nie robi idiotki, Em. Jesteśmy trochę zestresowani meczem, który będzie już za tydzień. - westchnął Chaz. Powiedział to tak spokojnym głosem, że mu uwierzyłam. Kiwnęłam głową i ziewnęłam.
 - Chcę smażone jajka. - jęknęłam i złapałam się za burczący brzuch.
 - Już się robi. - zachichotał Ryan i zabrał się za robienie mi śniadania. Po 5 minutach postawił przede mną talerz.
 - Awww, dziękuję. - zagruchałam. - A mogę poprosić chleb ? - zrobiłam minkę smutnego pieska, co pewnie wyszło bardzo zabawnie, gdyż wszyscy obecni w pomieszczeniu wybuchli śmiechem. - No ej ! Nie śmiejcie się, jestem po prostu kulturalna! - oburzyłam się i skrzyżowałam ręce na piersi. Momentalnie spoważnieli. a ja chichotałam w środku. - Jesteście okropni. - zaczęłam płakać i odsunęłam od siebie jedzenie. Okej, przedstawienie czas zacząć.
 - Kurwa, przepraszamy. - powiedzieli razem.
- Nie płacz, proszę. Nie chcieliśmy cię urazić. - mruknął zatroskanym głosem Justin i zaczął głaskać mnie po głowie. Przepraszam, ale nie mogłam dłużej. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem i wierzgałam na wszystkie strony, przez co spadłam z krzesła, lecz nawet to mi nie przeszkodziło. Wiłam się na podłodze, a oni stali oszołomieni.
 - Ty podstępna... - wymamrotał Brad.
 -Gdybyście tylko widzieli swoje miny. - zachichotałam. -Dobra, a teraz możecie dać mi chleb. - z ogromnym uśmiechem usiadłam ponownie na krzesełku i otarłam łzy.
 - Uważaj, żebyś się przypadkiem nie udławiła tym żarciem. - fuknął Bieber i zmrużył na mnie oczy, a Chaz za to rzucił mi kromką na blat.
- Ale wy jesteście dziecinni. Naprawę będziecie się o to gniewać? - zachichotałam.
 - A co? Masz z tym problem, Margmer? - zapytał Tom. Wywróciłam oczami na ich docinki. Byłam już przyzwyczajona do takiej kolei rzeczy. Po posiłku klasnęłam dłońmi w kolana.
 - Dobra misiaczki, będę się zbierać. - powiedziałam i przybiłam z każdym żółwika na pożegnanie.
 - Czekaj, zawiozę cię. - mruknął Justin.
 - Ty, sam, z własnej woli, proponujesz mi pomoc ? - uniosłam rozbawiona jedną brew.
 - No cóż, tak wyszło. - wzruszył ramionami i wyszczerzył się.
- Okej ? - mruknęłam do siebie i założyłam buty. Gdy wychodziliśmy krzyknęłam chłopakom 'pa' i ruszyłam za Bieber'em. - Jesteś pewny, że możesz prowadzić po wczoraj ? - zmarszczyłam czoło. Obyśmy nie ulegli żadnemu wypadkowi.
 - Gdybym nie był pewny, to nie wsiedlibyśmy do samochodu. - rozbawiony wywrócił oczami.
 - Dobra, powiedzmy, ze ci ufam. - zachichotałam i wsiadłam do auta i Justin zaraz za mną.
 - W sumie to za dużo o sobie nie wiemy, więc może zagramy w 20 pytań ? - zapytał.
 - Okej, zaczynaj. - przygryzłam wargę lekko zestresowana.
 - Proszę, zostaw usta w spokoju. - jęknął i palcem wyciągnął wargę spod moich zębów. Przeszedł mnie przyjemny prąd, gdy mnie dotknął. Wpatrywałam się w jego piękne miodowe oczy. Jego twarz była tak blisko mnie. Zachichotał i odsunął się ode mnie, a ja oszołomiona nadal się w niego wpatrywałam, aż mój mózg powrócił do pracy i z ogromnym rumieńcem odwróciłam się od niego. - Jaki jest twój ulubiony kolor ? - zadał pytanie z ogromnym uśmiechem.
 - Czarny. Kryje w sobie tyle tajemnic i emocji, że idealnie pasuje do mnie. - nie wiedząc czemu zaczęłam wyjaśnienia. Znowu spaliłam buraka i walnęłam się w czoło w myślach. - A twój ?
- Fioletowy. Ulubiony film ?
 - Jeżeli mam być szczera to nie mam ulubionego. Jest tyle komedii romantycznych i dramatów, które mogłabym oglądać milion razy, że nie potrafię wybrać jednego. A twój ? Tylko proszę, żaden erotyczny. - zaśmialiśmy się, chodź w duchu prosiłam, aby naprawdę tak było.
 - Będziesz się śmiała. - jęknął.
 - Obiecuję, że nie będę. - położyłam rękę na sercu.
 - Dora i przyjaciele. - popatrzył na mnie z ogromną powagą, a ja wybuchłam śmiechem.
 - Żartujesz sobie ?
 - Nie.. To przez moją młodszą siostrę ! Zawsze oglądam z nią bajki, a ta jest jej ulubioną i no wiesz.. - mruknął.
 - Dobra, już się tak nie tłumacz Bieber. - zachichotałam, a on posłał mi wzrok pełen złości, więc momentalnie się zamknęłam.
 - Od razu lepiej. - uśmiechnął się szeroko. - Czytasz książki ?
 - Bardzo dużo.
 - To jaka jest twoja ulubiona ?
 - Love, Rosie i zostań, jeśli kochasz. Chciałabym zakochać się tak jak w książkach i żeby ktoś zakochał się tak we mnie. W nich miłość jest piękna.. Mimo tych wszystkich upadków zawsze znajdują drogę, aby podnieść się razem. - westchnęłam rozmarzona. - A ty ? Masz jakąś ulubioną książkę ?
 - Nie.. Poza tym jeżeli mam być szczery, to ostatnią książkę przeczytałem w 3 klasie podstawówki, bo była lekturą.
 - Och. - mruknęłam. Zatrzymał się pod moim domem, więc odpięłam pas. - Dzięki Justin. - przytuliłam go na pożegnanie i wyszłam z samochodu. Nie obracając się za siebie weszłam do mieszkania. Justin jest naprawdę w porządku. Można z nim pogadać, pożartować, lecz jest w nim coś tajemniczego. Coś czego jeszcze nie odkryłam, ale mam nadzieję, że wkrótce to zrobię. Wzięłam głęboki oddech, aby się uspokoić i ściągnęłam buty. - Jestem ! - krzyknęłam.
 - Cześć, młoda ! Jestem w kuchni ! - odpowiedział, a ja ruszyłam do miejsca jego pobytu. - Chcesz herbaty ? - zapytał.
 - Pewnie. - usiadłam na krzesełku, a tato nalał wody do czajnika. - Jak było ?
 - Dobrze. A ty jeszcze nie w pracy ?
 - Mam dzisiaj na 12, a dopiero jest wpół do 11, także nigdzie mi się na razie nie śpieszy. - posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam. - Och i Emma ?
 - Słucham cię, tato. - zachichotałam.
 - Jutro wyjeżdżam w delegacje na 3 dni, nie przeszkadza ci to ? Zawsze mogę to odwołać. - mruknął i popatrzył na mnie.
 - Nie martw się, dam sobie radę. - wywróciłam oczami.
 - Uf, to ja idę się pakować skarbie. - powiedział radośnie i pomknął na górę, lecz przed tym zdążył rozczochrać mi włosy. Rozbawiona jego zachowaniem wyłączyłam czajnik i zalałam herbatę. Dodałam cukru i cytryny. Gotowy napój zaniosłam do salonu i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i skakałam po kanałach, aż natrafiłam w końcu na jakąś komedie. Do 14 obijałam się oglądając różne bzdety, aż w końcu poszłam się ogarnąć na mecz Jaxon'a.
***
 Witajcie misiaczki !
 Na samym początku przepraszam za tak długą nieobecność, ale byłam na wakacjach.
 Teraz co do rozdziałów, to będę dodawała je kiedy będę miała czas, no ale mam nadzieję, że chociaż raz w tygodniu będzie nowy.
 Jak wrażenia ?
 Może relacje Emmy i Justina w końcu się poprawią, mam taką nadzieję buziaaak, do next

(DODAJE ROZDZIAŁ JESZCZE RAZ, BO COŚ SIĘ ZEPSUŁO)

2 komentarze: