wtorek, 15 marca 2016

`Rozdział 8

Otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Już miałam ściągać buty, gdy do moich nozdrzy dotarł silny, okropny zapach alkoholu. Bałam się iść dalej, bo wiedziałam jakie mogą być tego konsekwencje. Mimo wszystko stawiałam powoli kroki. Przymknęłam na chwile powieki. Musiałam się uspokoić, bo inaczej zacznę płakać w tym momencie.
- O proszę ! Kto nam się tu zjawił ! Córka od 7 boleści, no no ! - wybełkotał ironicznym tonem. Nie odpowiedziałam, ale zaczęłam głęboko oddychać ze strachu i smutku. Bałam się na niego spojrzeć, więc moje oczy skierowane były ku podłodze. - Nie przywitasz się z tatuśkiem ? - udał zawiedzonego i położył mi rękę na ramieniu. - Hm ? - warknął i wbił palce w trzymaną przez siebie, moją część ciała. Popatrzyłam na niego. Jego twarz wyrażała gniew, satysfakcje i radość. Jak mógł mieć na raz tak sprzeczne emocje ? - Rozbawił mnie twój mały liścik słonko. Wydaje mi się, że powinnaś dostać karę, co o tym sądzisz ? - stuknął palcem w brodę z szerokim uśmiechem. Przełknęłam głośno gulę w gardle. Żyłam aktualnie w swoim małym świecie. Nic nie czułam. Byłam sama, przynajmniej starałam to sobie wyobrazić. Próbowałam jakoś zamknąć się na otaczające zło, lecz nie dałam rady już przy pierwszym uderzeniu w brzuch. Musiał wziąć naprawdę duży zamach, ponieważ upadłam pupą na podłogę. Zamknęłam oczy i czekałam na ciąg dalszy. Zarechotał głośno i kopnął mnie w bok. Wbiłam zęby w wargę. Ból był nie do zniesienia. Zadawał następne ciosy z ogromną siłą, większą niż zawsze. Wziął z szafki kij od baseball'u. Na jego widok oczy wyszły mi z orbit. Łzy zamgliły mi cały obraz. Uderzył mnie nim w rękę, a ja usłyszałam zgrzyt kości. Krzyknęłam. Czułam się, jakby wyrwano mi kończynę. Kolejny cios, kolejna część ciała. I znowu ten cholerny ból.
- Tato.. - wyjąkałam. - Proszę..
- Zamknij ryj ! - syknął. Dławiłam się łzami, które płynęły po całej mojej twarzy. Cały czas okładał mnie kijem. Obraz się ściemniał, aż wreszcie zgasło wszystko i pozostała tylko ciemność. ~~~ Obudziłam się na podłodze z okropnym bólem, który opanował moje kończyny. Spróbowałam się podnieść i gdy byłam tego bliska runęłam z hukiem na ziemię. Doczołgałam się do ściany i oparłam o nią. Byłam bezsilna. Zawsze taka jestem. Nie chcę tego uczucia, ale co mi pozostało ? Podciągnęłam kolana i owinęłam je rękoma. Położyłam na nich głowę i ponownie odpłynęłam z wykończenia. 
~~~
Aktualnie leżę w wannie otulona ciepłą wodą. Jakoś udało mi się wczołgać na górę. Szło mi to cholernie opornie, ale udało się. Wypłakałam chyba dzisiaj cały litr łez, do którego przybywa coraz więcej mililitrów. Moja buzia na 100 procent jest czerwona i opuchnięta, a oczy przekrwione. 
- Och Emma, ty głupia, bezsilna idiotko. - szepnęłam do siebie. Wybaczam bez przeprosin, zostaje w domu pomimo tego, że zostawił mnie samą, gdy straciłam przytomność.... Nawet nie zadzwoniłam do Belly. Zresztą jaki to by miało sens ? Tylko by mnie zabrała do domu i nieudolnie pocieszała. Nienawidzę użalania się nade mną w takich chwilach, bo przez to czuję się jeszcze gorzej. Podparłam się brzegów wanny i z niej wyszłam. Ubrałam majtki i spojrzałam na swoje ciało. Siniaki, rozcięcia, ciekawie. Ledwo ruszałam prawą ręką, mam nadzieję, że nie jest złamana. Sięgnęłam po apteczkę do szafeczki. Wyciągnęłam z niej wodę utlenioną. Odkażacz nalałam na wacik i przyłożyłam do ran. Piekło, przez co się skrzywiłam. Od wbijania zębów, z mojej wargi również ciekła krew, więc ją również odkaziłam. Z moich oczu ponownie zaczęły lać się łzy. Ubrałam szybko spodnie od dresu i bluzę. Wyszłam z łazienki i powlokłam się do swojego pokoju. Na wszelki wypadek zamknęłam drzwi na klucz. Powoli położyłam się na łóżku, gdyż najmniejszy ruch sprawiał mi ból. Stanowczo odpuszczam sobie pobyt w szkole. Nie mogę się tak nikomu pokazać, zresztą i tak ledwo chodzę.. Wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni i napisałam do Bell:
Nie przyjeżdżaj po mnie, bo nie idę do szkoły.
A i się nie martw, wszystko jest dobrze, tylko mam ważną sprawę do załatwienia.
Kocham mocno xxx
Głupio, że ją okłamałam, ale co innego mogę zrobić ? Spojrzałam na zegar, który wybił 24. Jest już późno, więc wturlałam się pod kołdrę i zasnęłam po raz trzeci dzisiejszego dnia, z myślą o lepsze jutro.
~~~
Obudziłam się o 11;30. Dość długo spałam. Podniosłam się do pozycji siedzącej i spuściłam nogi po bocznej stronie łóżka. Wstałam, założyłam kapcie, wyciągnęłam czystą bieliznę i stawiając powoli kroki wyszłam z pokoju. Ojciec był w pracy co dodało mi trochę dobrego nastroju. Nadal wszystko mnie bolało, a małe rany piekły. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Omal nie zemdlałam na widok własnego odbicia. Rozcięcie nad łukiem brwiowym, siniaki i rozczochrane włosy. Wyglądałam jakbym wyszła z horroru. Muszę iść do lekarza z prawą ręką, bo ból jaki przez nią odczuwam i że ledwo nią ruszam nie jest pozytywnym znakiem. Rozczesałam włosy i związałam je w niechlujnego kucyka. Rozebrałam się i myślałam jak bardzo opłakany jest mój stan fizyczny i psychiczny. Otworzyłam drzwi kabiny i zniknęłam za nimi. Puściłam ciepłą wodę, która rozluźniła moje napięte mięśnie. Schyliłam się po żel i poczułam okropny ból, niestety nic nie poradzę. Wcierałam w siebie płyn, co chwilę się krzywiąc. Spłukałam pianę i wyszłam spod prysznica. Wytarłam ciało i nałożyłam bieliznę z wcześniejszymi ciuchami. Zeszłam na dół do kuchni i przygotowałam sobie kawę oraz dwie kanapki z serem żółtym i ogórkiem. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach, aż natknęłam się na 'Przyjaciół'. Bardzo lubię ten serial. Zjadłam przygotowany posiłek i wypiłam ciepły napój. Świetnie rozgrzał mnie od środka. Położyłam się i przykryłam kocem, dzięki czemu było mi ciepło i nic mnie nie bolało, no poza sercem. Co jakiś czas się śmiałam i to sprawiło, że czułam się na prawdę dobrze. Przerwał mi dzwonek do drzwi, który rozległ się w całym domu. Wstałam z kanapy i spojrzałam przez wizjer. Stała tam Johnson z Chazem. Nie mogę się im pokazać, a szczególnie Thomillsonowi. Moje życie jest tajemnicą, która jemu do końca życia powinna zostać obca. Udałam więc, że nie ma mnie w domu i wróciłam przed telewizor. Mam głęboko w tyłku, że zobaczą mnie przez okno, bo i tak nie wyjdę, bez względu na wszystko. Chaz nie może się dowiedzieć o niczym, a Isabella nie może mnie zobaczyć w takim stanie, bo by zaczęła wszystko wyolbrzymiać i knuć co zrobić żebym nie musiała cierpieć i tak dalej, ale ja się przyzwyczaiłam do takiego stylu życia. Nie wiem czy do źle, lecz jej pouczenia na tą chwile nie są mi potrzebne do szczęścia. Raczej tylko by mi popsuły nastrój. Dlatego po co się ujawniać, skoro może zostać w cieniu ?
                                                                     ***
Wiem, że do dupy i krótki, ale postaram się dodać coś w środę albo czwartek. Buziaki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz